NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Panie Prezydencie Andrzeju Dudo, niech Pan będzie jak Jan Domarski!

17 października 1973 roku. Stadion Wembley jest wypełniony po brzegi, Anglicy podejmują Polaków w meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Świata. Bezbramkowy remis utrzymuje się do 57 minuty. Wtedy Lato urywa się prawym skrzydłem, Gadocha zbiega na środek, czym ściąga angielskich obrońców. Po prawej stronie tworzy się korytarz, w który wpada Jan Domarski…

Nie wiem, czy wiecie, ale Jan Domarski jest legendą Stali Rzeszów. Strzelił dla niej 55 bramek w 205 występach w ówczesnej pierwszej lidze, dzięki czemu dzierży klubowy rekord, którego jeszcze długo nikt nie pobije – drużyna gra obecnie na czwartym poziomie rozgrywkowym. Domarski zdobył też dwa razy mistrzostwo Polski ze Stalą, ale tą z Mielca. Znowu legenda. Ale my znamy Domarskiego głównie z najsłynniejszego gola, który dał nam przepustkę na jakże udane Mistrzostwa Świata w 1974 roku.



W polskiej piłce było wielu lepszych i bardziej utytułowanych napastników. Domarski w reprezentacji zagrał zaledwie 17 razy i strzelił dwa gole. Kto dziś pamięta Karola Pazurka, Leonarda Piątka, Mieczysława Gracza, Józefa Gałeczkę czy Henryka Wieczorka – czyli zawodników o takim samym lub lepszym bilansie w kadrze? Tymczasem Domarski na stałe wpisał się do historii, stał się legendą polskiego futbolu. Żaden z wymienionych nie dostał od losu takiego prezentu – podania od Laty w meczu, który stał się mitem założycielskim sukcesów naszej piłki. I Rzeszowianin wykorzystał tę niepowtarzalną szansę. Huknął na 1:0. Po 44 latach od tego wydarzenia, wciąż jest symbolem zwycięstwa nad Anglią. Chociaż był remis, a i tak największym krokiem było wcześniejsze pokonanie synów Albionu 2:0 w Chorzowie (gole Gadochy i Lubańskiego).

Przykład Domarskiego pokazuje, że można przejść do historii idealnie wykorzystując szansę, jaka trafia się raz na wiele lat. Oczywiście, żeby ją wykorzystać trzeba wcześniej zapracować na to, by na tym Wembley się znaleźć. Samo szczęście nie wystarczy. Z drugiej strony, Domarskiego znamy wszyscy, nie jako lokalną legendę. To nie daje przepustki do historii.

Panie Prezydencie Andrzeju Dudo! Jest Pan właśnie na swoim Wembley. Dostał Pan szansę, jakiej większość polityków nie dostanie nigdy. Wielu z nich latami ciężko pracowało dla dobra kraju, ale nie mieli tego szczęścia, aby znaleźć się we właściwym momencie, we odpowiednim czasie, aby przejść do historii. Ich nazwiska będą wymieniane po dwukropku. Pan ma szansę nawet nie na własne zdanie, ale własny rozdział w historii Polski. Niech Pan sobie to wyobrazi. Jest rok dwa tysiące któryś tam. Dzieci w szkole uczą się o historii Polski początku XXI wieku. Na ich tabletach, okularach, ekranach, czy cokolwiek tam będzie wyświetla się Pana zdjęcie z podpisem „Prezydent Andrzej Duda wetując niekonstytucyjne ustawy stanął na straży demokracji w Polsce”. A niżej link do filmiku z Pana płomiennym wystąpieniem. Panie Prezydencie, widzi Pan to?
Trwa ładowanie komentarzy...