Bronimy trójpodziału władzy. Protest ostry jak sojowe latte

Poszliśmy dziś pod Sejm bronić trójpodziału władzy. Ależ to był protest! Już przed 15:00 pod Sejm waliły tłumy ludzi. Szli z metra, wysiadali z autobusów, przyjechali rowerami. Zakorkowali nawet Koszykową. Aż musieliśmy zaparkować w Vitkacu.



Kawałek trzeba było dojść, ale niosła nas kolorowa fala. Niektórzy mieli nawet koszulki "Polak najgorszego sortu". Oj, musiało to pójść w pięty temu, którego imienia wymawiać nie wolno. Taki policzek!

W Alejach Ujazdowskich kupiliśmy flagę Unii i wuwuzelę. Bo nie ma protestu bez wuwuzeli. Tak głośno dmuchaliśmy, że ho, ho! Ludzie, którzy przegłosowali zamach na niezawisłość Sądu Najwyższego, na pewno musieli być przerażeni słysząc ryk tysiąca trąb.

Zameldowaliśmy się na fejsbuku. Strzeliliśmy selfie i daliśmy kilka lajków znajomym, którzy też się oznaczyli w wydarzeniu. Siła naszych lajków zmiecie wszystkie niekonstytucyjne działania rządu. Do fesjbukowych kciuków dołożyliśmy fejsbukowe serduszka. Aż szkoda, że nie wzięliśmy z domu kolorowej kredy. Wtedy nasze działania moglibyśmy przenieść do świata realnego.

Po spełnionym obywatelskim obowiązku poszliśmy napić się sojowego latte. Ale w pobliskich kawiarniach były już tłumy takich jak my. Wzięliśmy więc na wynos papierowe kubki z logotypem modnej sieci, żeby podkreślić, że wcale się nie czujemy "gorszym sortem".

Parking pod Vitkacem okazał się dobrym pomysłem, bo dzięki temu ominęliśmy korki, które
się momentalnie zrobiły. Naładowaliśmy się dobrymi emocjami. Pokazaliśmy, że los kraju nie jest nam obojętny. Poczuliśmy się dzięki temu trochę lepsi i zagłuszyliśmy wyrzuty sumienia.

I wróciliśmy prasować koszule na jutro do pracy.
Trwa ładowanie komentarzy...