Agata, trzymaj się! Krótki list do Agaty Trzebuchowskiej

Agata Trzebuchowska
Agata Trzebuchowska www.fakt.pl
Łatwo napisać „gnIDA". Ubaw po pachy normalnie. Trudne rzeczy są za trudne dla ludzi o mentalności stalinowskiego prokuratora. Jeśli chcą gwałtem wprowadzać swój porządek, muszą tak jak Krwawa Wanda – wyciąć myślenie refleksyjne.

Trzymaj się dziewczyno. Taka jest cena bycia na szczycie. Szczucie. Grzebanie. Hejt. Czepiają się Ciebie, ale to tylko dowód, że zrobiłaś coś wielkiego. Coś, co przerasta sfrustrowanych nieudaczników. Wyrosłaś daleko poza ramy, które oni starają się narzucić innym.

Łatwo napisać „gnIDA". Ubaw po pachy normalnie. Trudne rzeczy są za trudne dla ludzi o mentalności stalinowskiego prokuratora. Jeśli chcą gwałtem wprowadzać swój porządek, muszą – tak jak Krwawa Wanda – wyciąć myślenie refleksyjne. Wydaje im się, że są po drugiej stronie barykady. Nie widzą tego, jak bardzo mają przeorane bruzdy. Rechotem zagłuszają chichot Generalissimusa.

Po pierwsze boli, że jesteś od nich ładniejsza. Piękno rani ich splugawione dusze.

Pod drugie – boli to, że zrobiłaś coś, za co docenił Cię świat. Oni mogą tylko uprawiać autoerotyzm mentalny i doceniać sami siebie. Żyją w oblężonej twierdzy własnych frustracji.

Po trzecie – boli ich Twoja odwaga. Bez kompleksów robisz to co uważasz za słuszne. A nie to co uważają oni. Są wiecznymi oportunistami. Za komuny siedzieli pod stołem, a odważni są teraz. Dlatego ta odwaga tak kłuje.

Po czwarte – boli ich Twoja skromność. Łamie ich stereotyp, burzy porządek.

Ale po piąte – najważniejsze i najbardziej bolesne. Boli ich to, że jesteś od nich mądrzejsza. To grzech niewybaczalny. To Edki, to Kaziuki... A im bardziej czują, że są głupsi, tym większą mają potrzebę przywalenia.

Wiem, że nie byłaś gotowa na ten hejt. Nikt nie jest gotowy. Pierwszy raz zawsze trudno znieść to wiadro pomyj. Szczególnie jak się jest wrażliwym człowiekiem.

Bądź sobą. Bądź Matką Boską przeciw homofobii, bądź dziewczyną z MISH-u, bądź Idą, Agatą. Ty, w przeciwieństwie do nich, możesz być kim chcesz.

I nie martw się, że mylą Cię z „Idą”. To Ci sami ludzie, którzy do Artura Żmijewskiego przychodzili po recepty. Trzymaj się, dziewczyno.
Trwa ładowanie komentarzy...